Hejo! Odpoczywamy w Anglii :) Staramy się wykorzystać każdą chwilę, aby mieć dużo wspomnień. Oczywiście wszystkiemu strzelając fotki :D Pogoda bardzo nam dopisuje. Pierwszego dnia było wietrznie i byliśmy załamani, że musimy pożegnać się na dobre z latem. Dnia drugiego aura nas pozytywnie zaskoczyła. Ponad 25 stopni, jest naprawdę przyjemnie!
Minusem tego naszego urlopu jest to, że coraz bardziej odchodzę od ustalonej diety :( Jest dużo rzeczy, które chciałaby spróbować, bo są nowe, w Polsce niedostępne. Poza tym tłumaczę się urlopem. Bardzo wygodne usprawiedliwienie. Już pierwszego dnia byliśmy na pączkach! Uwielbiam pączki, a te szczególnie kusiły różnymi posypkami, smakami - po prostu przyciągały samym wyglądem. Nie czuję się najgorzej, więc oby tak dalej! A czasem trzeba sobie po prostu poprawić humor, ale oczywiście wszystko w miarę zdrowego rozsądku!
Dzisiaj odbyła się pierwsza nasza wyczerpująca wycieczka (Seaburn, Rocker Beach), nad morze. Nogi odpadały, ale było warto.
Już miałam kilka okazji do mówienia po angielsku. Co prawda dosłownie po jednym prostym zdaniu, ale zawsze jestem z siebie dumna.
Koniec tego nieskładnego gadania. Przechodzimy do fotek.
No to lecimyyyyyyyyyy!
Takie światła to ja rozumiem :D
Przeszłam obok tego plakatu początkowo obojętnie. Szybko przeanalizowałam jego sens i musiałam się wrócić, by sfotografować.
I jak tu przestrzegać diety?!
Seaburn.
Rocker Beach.
To się zdemaskowałam. Zdjęcie zrobione i trochę obrobione przez mojego ukochanego.
Zwiedzamy i pstrykamy, zwiedzamy i pstrykamy, itd. Myślę, że zdjęć tutaj nie zabraknie. Jeśli oczywiście w ogóle interesuje Was co ja tutaj porabiam!
Powodzenia w nowym roku dla uczniów. Studenci, korzystajcie jeszcze z ostatniego miesiąca wakacji. Ludzie pracujący, ech cieszcie się, że macie pracę :D Ja zacznę jej szukać po powrocie i wiem, że łatwo nie będzie...
Pozdrawiam Was serdecznie!